Europejska Krzątanina

Rewolucja cyfrowa – zmiany na rynku pracy

Ludzkość przeszła wiele cykli ewolucji społecznej i rozkładu. Ale nigdy wcześniej ludzka pomysłowość nie przyniosła większej innowacyjności i szybkości niż obecnie. Jednak to nowe, nagle szybko rozwijające się środowisko zaskoczyło nas i stworzyło wiele podziałów, takich jak dochody czy ideologia polityczna. Wcześniej przeszliśmy ogromne zmiany, zwłaszcza podczas Rewolucji Przemysłowej. Rewolucja przemysłowa trwała od 1712 do 1914 roku, a tzw. druga rewolucja przemysłowa trwała od 1870 do 1914 roku, kiedy to powstały najbardziej niezwykłe wynalazki. W 1811 r., zaledwie około 100 lat po rozpoczęciu rewolucji przemysłowej, w Anglii powstał ruch Luddytów, który protestował przeciwko zmianom na rynku pracy spowodowanym rewolucją przemysłową. Ludyci protestowali z przemocą i w ciągu pięciu lat zniszczyli wiele maszyn, zanim zostały stłumione siłą wojskową. Bardziej brutalne protesty, takie jak Wielki Strajk Kolejowy w 1877 r. w USA, mają miejsce w trakcie rewolucji, z powodu niesprawiedliwych warunków pracy i powszechnego cierpienia siły roboczej. Z czasem powstawały instytucje, takie jak związki zawodowe i pracownicze, które pomagały w negocjowaniu sprawiedliwszych płac i warunków pracy, podnosząc standard życia i utrzymując pokój w krajach, aż do wybuchu Wielkiej Wojny w 1914 roku.
Dziś zaczynamy dostrzegać podobne podziały w społeczeństwie, z pewnymi grupami ludzi i partiami politycznymi, starającymi się zachować status quo i powstrzymać rozprzestrzenianie się globalizacji oraz coraz to nowsze technologie i gałęzie przemysłu, które zastępują te istniejące.
Znając to wszystko z historii, dlaczego tak trudno nam poradzić sobie z rewolucją cyfrową? Rewolucja cyfrowa zachodzi znacznie szybciej niż rewolucja przemysłowa. McKinsey Global Institute szacuje, że dzieje się ona 10 razy szybciej i na 300 razy większą skalę, więc teoretycznie może być o wiele mniej bolesna, ponieważ nowe pokolenia również mogą szybciej dostosowywać się do zmian, ponieważ wraz z nimi dorastają. Tym razem ludzie mają prawa, wolności i dostęp do nowych technologii, aby potencjalnie skorzystać na zmianach. Jednocześnie innowacje mogły się rozwijać tak szybko, że nie możemy już z nimi ewoluować. Innowacje mogą przewyższać nasze własne zdolności pojmowania i dostosowywania się do ciągle zmieniającego się otoczenia. Czy osiągnęliśmy granice tego, co jest możliwe z ludzkiego punktu widzenia? Czy jesteśmy skazani na zastąpienie nas wszystkich autonomicznie myślącymi maszynami?

Dowody wskazują, że wcale tak nie jest. W rzeczywistości stale rosnąca przepaść płacowa pomiędzy różnymi rodzajami zawodów sygnalizuje nam, które miejsca pracy wkrótce staną się przestarzałe, a które staną się coraz bardziej wartościowe. Maszyny są tanią siłą roboczą; tańszą od taniej siły roboczej. Ergo, firma, która automatyzuje swoje procesy, może sobie pozwolić na zainwestowanie większej ilości pieniędzy w swoich pozostałych pracowników, na których będą coraz bardziej polegać. Duży popyt i rywalizacja o pracowników wysokiego szczebla to także coraz lepsze wynagrodzenia i warunki pracy dla tych, którzy mają szczęście znaleźć się w tym zakątku siły roboczej.

Badanie Bruegla na temat wpływu robotów przemysłowych na zatrudnienie i płace w UE wykazało, że istnieje już niewielki wymierny efekt przemieszczeń, co oznacza, że w niektórych przypadkach maszyny zastępują pracowników, zwłaszcza pracowników średniego szczebla i młodych ludzi. Mężczyźni są zazwyczaj bardziej dotknięci tym problemem niż kobiety. Badanie pokazuje nam, że podczas gdy niektórzy ludzie tracą pracę z powodu automatyzacji, efekt ten jest jak dotąd bardzo ograniczony i dotyczy głównie określonych grup pracowników.

Do prawodawców należy obecnie niezwykle trudne zadanie zapewnienia, aby ci, którzy obecnie należą do kategorii pracowników niskiego szczebla, mieli szansę awansu do kategorii pracowników wysokiego szczebla. Jeśli sobie z tym poradzą, mogą skutecznie zmniejszyć nierówności dochodowe w granicach 99%, a co najważniejsze, zapobiec zbliżeniu się rewolucji cyfrowej do krwawej rewolucji rosyjskiej.

Dobrą wiadomością jest to, że zbliżamy się o krok bliżej ludzi, którzy nie muszą już dłużej wykonywać bezsensownych i monotonnych zadań do życia. Zmierzamy w kierunku bardziej elastycznej, zróżnicowanej i bogatej gospodarki, która ceni sobie przede wszystkim jedną rzecz: kreatywność.

Badanie Creative, Marketing and Digital Salary Survey 2017 Drum’a wykazało wzrost wynagrodzeń w branży o ponad 10% i 16% wzrost liczby miejsc pracy od 2016 roku. Ponad 70% ankietowanych osób było w dużej mierze zadowolonych ze swoich obecnych ról zawodowych, a tendencje nadal wskazują na wzrost automatyzacji i integracji SI.

Złą wiadomością jest to, że kreatywność jest w bardzo małej ilości. W czerwcu 2018 roku CNBC podała, że w USA jest więcej miejsc pracy niż bezrobotnych. Istnieje po prostu niedopasowanie umiejętności bezrobotnych i tego, czego szukają pracodawcy. Dlatego też podstawowe prawa podaży i popytu zamieniają stanowiska, które wymagają kreatywnego myślenia, w bardzo dobrze płatne stanowiska, podczas gdy wszystkie stanowiska, które można znormalizować i zautomatyzować, stają się zbędne i nie otrzymują żadnej podwyżki płac. Kluczowym czynnikiem nie jest tu fakt, że płace za pracę fizyczną są obniżane, ale że są one stagnacyjne, a liczba miejsc pracy dostępnych dla niewykwalifikowanych i nisko wykwalifikowanych pracowników kurczy się w szybkim tempie.

Aby przetrwać i rzeczywiście dobrze prosperować na obecnie zmieniających się rynkach, pracownicy ci muszą teraz dostosować się i nauczyć się nowych umiejętności, aby ponownie stać się rentownymi na rynku pracy. Niestety, jest to o wiele łatwiej powiedzieć niż zrobić. OECD przeanalizowała, że ponieważ zmiany na rynku są tak ogromne, że wysiłek, jaki jeden pracownik musiałby włożyć w przekwalifikowanie się, aby osiągnąć realny poziom zdolności do zatrudnienia, jest prawie niemożliwy. Odpowiednią metaforą może być ktoś, kto został przeszkolony w obsłudze maszyny do pisania i dopiero teraz uczy się korzystać z Microsoft Office po niezliczonych godzinach szkolenia. Konkurencja jest tak daleko przed nimi, mogą równie dobrze wrócić do szkoły i ponownie zdobyć wszystkie podstawowe umiejętności, że dzisiejsza młodzież podnosi się naturalnie. To jest zasadniczo to, co musi się wydarzyć. Systemy edukacyjne w całej Europie zostały zaprojektowane ponad 200 lat temu, kiedy industrializacja wymagała od pracowników, którzy byli dobrzy w wykonywaniu instrukcji i powtarzalnych zadań. W związku z tym 8-12 lat nauki w szkole wystarczało, aby przygotować dzieci do wejścia na rynek pracy i nie potrzebowały one już dalszego kształcenia, aby odnieść sukces w swojej karierze zawodowej w ciągu dorosłego życia.

Obecnie stoimy w obliczu stale rozwijającego się i zmieniającego się rynku, który wymaga kreatywnego i krytycznego myślenia, a nasze szkoły nie są w stanie wyprodukować absolwentów z takimi zestawami umiejętności. W rzeczywistości czasami nasze szkoły nawet hamują rozwój tych umiejętności, ponieważ starają się szkolić uczniów do przestarzałych zawodów. Kraje takie jak Chiny, a ostatnio także Finlandia, już się do tego przystosowały, a ich szkoły koncentrują się obecnie przede wszystkim na rozwijaniu kreatywności swoich uczniów. Kraje zachodnie muszą jak najszybciej podjąć takie same kroki, aby następne pokolenia mogły konkurować ze swoimi wschodnimi odpowiednikami.

Badania wykazały również, że to nie ilość czasu poświęconego na naukę nie decyduje o postępie edukacyjnym dziecka, ale sposób, w jaki jest ono nauczane. Metody dydaktyczne, które zapewniają większą interaktywność, np. uczenie się poprzez działania mające na celu pobudzenie twórczej myśli u dziecka, wydają się bardziej skuteczne niż cały dzień nauki, przy użyciu tradycyjnych metod.

Ponieważ starsze pokolenia będą musiały nadal konkurować z młodszymi pokoleniami, które dorastają z nowymi technologiami, gdy pojawią się po raz pierwszy, ważne jest również zapewnienie starszym pokoleniom edukacji szkolnej niezbędnej do konkurowania z młodzieżą. Można to osiągnąć jedynie poprzez skrócenie faktycznego czasu spędzanego w klasie i uczynienie szkoły doświadczeniem przez całe życie, a nie jednorazowym przygotowaniem do wejścia na rynek pracy.

Dominik Kirchdorfer
Dominik is a European writer and entrepreneur of Austrian and Polish descent. His passion is storytelling and he wants to do everything in his power to give the story of Europe a happy ending. He is currently the President of the EFF - European Future Forum, as well as Editorial Coordinator for the EUREKA Network, Editor In-Chief of Euro Babble and Managing Editor of Italics Magazine. Twitter: @NikKirkham
http://www.nikkirkham.eu

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *