Bełkot Myśli

Dlaczego nadal nie ma wspólnego europejskiego systemu azylowego

Prawa osób ubiegających się o azyl są prawami ludzkimi

Migracja, azyl i ochrona międzynarodowa to najpilniejsze sprawy UE w dzisiejszym spolaryzowanym klimacie politycznym. W ciągu ostatnich 4 lat ponad 4 mln osób przeniosło się do UE, dzięki czemu Europejczycy spolaryzowali swoje poglądy na to, co jest dobre, a co złe, nie tylko politycznie, ale również humanitarnie. To, co 10 lat temu dla większości formacji politycznych było powszechnie akceptowane jako słuszne lub złe, jest teraz przedmiotem dyskusji. Cytując Kellyanne Conway, doradczynię prezydenta USA, można “wnieść do dyskusji fakty alternatywne”. Fakty nie są już faktami.

Począwszy od lat 90-tych, po pierwszej fali osób ubiegających się o azyl z Europy Wschodniej po upadku muru berlińskiego, Komisja Europejska próbowała forsować, wbrew narodowym tendencjom politycznym, ujednolicone stanowisko i standardy traktowania osób ubiegających się o azyl. Chociaż w ciągu ostatnich 30 lat osiągnięto bardzo wiele i niesprawiedliwe byłoby negowanie zasług poszczególnych członków i Unii w ogóle, wciąż pozostaje wiele do zrobienia, aby osiągnąć to, do czego dąży Komisja Europejska, poprzez Wspólny Europejski System Azylowy (CEAS), który określa minimalne standardy traktowania osób ubiegających się o azyl i wniosków o azyl w całej UE.

Jednak, podobnie jak większość innych ogólnounijnych decyzji, konsolidacja prawodawstwa i standardów utknęła w martwym punkcie, a ostatni kryzys uchodźczy pokazał, że zgodnie z obowiązującymi przepisami osoby ubiegające się o azyl nie są traktowane jednakowo w państwach członkowskich UE, a pozytywne decyzje azylowe różnią się znacznie nawet pomiędzy sąsiadującymi krajami. Pokazanie, że ochrona międzynarodowa jest nadal procesem opartym głównie na standardach moralnych i skłonnościach kraju przyjmującego.

Wiele dyskutowano na ten temat, a tendencja Komisji Europejskiej do podejścia do procesu azylowego, jako że jeden duży problem przytłoczył superobciążoną scenę polityczną dzisiejszej Europy.

Nawet jeśli wygląda to jak jeden problem, w rzeczywistości proces azylowy składa się z kilku części, które nie mają między sobą żadnego związku, a próba konsolidacji zasad z pewnością zaszkodzi tym częściom procesu azylowego, które uległy stopniowej poprawie przy pomocy sądów.

Rejestracja wniosku o azyl nie ma żadnego związku i wpływu na rozpatrywanie wniosku i gościnność osób ubiegających się o azyl. Podczas gdy wniosek o azyl jest często procedurą policyjną, a dochodzenie jest procesem administracyjno-sądowym, gościnność jest normą społeczną, która często odzwierciedla stosunek niezamożnej ludności do osób ubiegających się o azyl, a nie dyrektywy UE. Podczas gdy przechodzenie przez proces administracyjny jest obowiązkiem technicznym, częściej jednak niż nie jest to zadanie cierpliwości i godności osoby ubiegającej się o azyl, często okazuje się, że gościnność jest procesem dehumanizującym i prześladującym, który utrzymuje ewentualnego uchodźcę w stanie zawieszenia przez lata.

Obecna dyrektywa w sprawie warunków przyjmowania została przyjęta w 2013 r. Zastąpiła ona dyrektywę Rady 2003/9/WE w sprawie minimalnych norm dotyczących przyjmowania osób ubiegających się o azyl. Termin transpozycji dyrektywy do prawa krajowego przez państwa członkowskie upłynął dnia 20 lipca 2015 r.

Zmieniona dyrektywa gwarantuje, że w całej UE istnieją humanitarne materialne warunki przyjmowania osób ubiegających się o azyl (takie jak warunki mieszkaniowe) oraz że prawa podstawowe tych osób są w pełni przestrzegane. Gwarantuje również, że zatrzymanie jest stosowane wyłącznie jako środek ostateczny.

Niemniej jednak mieszkalnictwo i żywność mogą być wszystkim, o czym zadecyduje ktoś, a traktowanie osób ubiegających się o azyl jest bardzo zróżnicowane nie tylko w poszczególnych krajach, ale nawet w organizacjach w tym samym kraju i ośrodkach recepcyjnych prowadzonych przez tę samą organizację.

Obóz dla uchodźców Czerwonego Krzyża w Leopoldsburgu we wschodniej Flandrii, który działał w latach 2015-2017, znajdował się w jednej ze starych posiadłości niegdyś dużej bazy wojskowej. Obóz składał się z pojemników jednopokojowych jednostek mieszkalnych, sanitariatów i dużego namiotu jadalnego.

Osoby ubiegające się o azyl nazywały miejsce “obozem koncentracyjnym”, a dyrektor obozu “fuhrer”, nie z powodu podobnego wyglądu i atmosfery obozu, ale z powodu drakońskich zasad i postaw pracowników wobec osób ubiegających się o azyl. Goście obozu byli wielką mieszanką narodowości i środowisk społecznych, pochodzących z traumatycznych sytuacji i doświadczeń.

Pierwszą zasadą obozu, i wydaje się, że większość obozów Czerwonego Krzyża, było to, że nikt nie mógł zamknąć drzwi swojej jednostki, nigdy, w dzień i w nocy. Uchodźcy zawsze nosili ze sobą swoje cenne przedmioty. W nocy ludzie pchali łóżka do drzwi, aby je bezpiecznie zamknąć, ponieważ obawiali się, że ktoś do nich wejdzie. Jednostka zazwyczaj miała 4 łóżka. Personel przydzielił każdemu z gości po jednym łóżku i nakazał, aby nie zmieniać łóżek, nawet wśród członków rodziny. Najwyraźniej kierownictwo chciało zapewnić, że w przypadku śmiercionośnego pożaru będą w stanie łatwo zidentyfikować ciało.

Jedzenie ograniczało się do tzw. kawiarni. W pomieszczeniach sypialnych nie wolno było podawać jedzenia. Pracownicy socjalni w wieku 18-19 lat pozostali na straży przy drzwiach, aby upewnić się, że nikt nie kradnie kromek chleba i innych produktów żywnościowych. Nie było usprawiedliwienia nawet dla rodziców dzieci, którzy chcieli zachować trochę jedzenia, aby później dzielić się nim ze swoimi maluchami. Strażnicy sprawdzali kieszenie i osobiste torby wszystkich opuszczających stołówkę, a znalezione jedzenie trafiało do dużego kosza, który znajdował się odpowiednio obok drzwi.

Nie było szczególnej dyskryminacji żywieniowej dla osób z problemami zdrowotnymi, takimi jak cukrzyca, a żywność była zazwyczaj węglowodanami. Kiedy ktoś ośmielił się zapytać, dlaczego, został uprzejmie poinformowany: “Jeśli ci się to nie podoba, nikt cię do tego nie zmusza!

W obozie nie było żadnych religijnych ograniczeń żywieniowych, mimo że prawie wszyscy mieszkańcy pochodzili z krajów muzułmańskiej większości. Osoby ubiegające się o azyl miały identyfikatory w różnych kolorach. Jeśli miałeś religijne ograniczenia żywieniowe, jak nie jeść “tradycyjnego belgijskiego jedzenia”, które było wymyślnym sposobem opisywania wieprzowiny, miałeś zieloną odznakę, jeśli mogłeś jeść wieprzowinę, to miałeś czerwoną odznakę.

Oznaczało to, że gdybyś był “zielony”, nie miałeś mięsa: brak wieprzowiny = brak mięsa; nawet kurczaka.

Najwyraźniej ponad 4% Belgów wyznania islamskiego nie odpowiada “belgijskiej kuchni tradycyjnej”, a młodzi pracownicy socjalni nalegali, aby Czerwony Krzyż wykorzystywał to jako narzędzie “edukacyjne”, aby nauczyć osoby ubiegające się o azyl, jak lepiej integrować się ze społeczeństwem belgijskim.

System ten był doskonałym narzędziem do samooskarżenia, ponieważ nawet gdy osoba muzułmańska nie stosowała religijnych ograniczeń żywieniowych, musiała zachować zieloną odznakę, aby pokazać innym, że jest “dobrym muzułmaninem”. I każdy musiał być dobrym muzułmaninem lub zmierzyć się z gniewem innych, jak 20 lutego 2016 roku, kiedy to wybuchła wielka walka ponad 100 osób, ponieważ dziewczyna z zieloną odznaką odmówiła noszenia hidżabu.

Nie można się nie dziwić, czy to samo byłoby, gdyby obóz nie był wypełniony muzułmanami, ale żydowskimi, czy afrykańskimi chrześcijańskimi uchodźcami ortodoksyjnymi, którzy również nie jedzą wieprzowiny?

Większość tych ograniczeń nie dotyczyła nawet innych obozów na tym terenie.

Po drugiej stronie tej historii, około 60 km dalej, w Jodogne znajduje się również inny obóz, prowadzony przez Fedasil, belgijską agencję federalną odpowiedzialną za gościnność osób ubiegających się o azyl.

Podobna w konfiguracji, ale zupełnie odwrotna w podejściu i traktowaniu gości. Od pierwszego dnia osoby ubiegające się o azyl ze szczególnymi warunkami zdrowotnymi są karmione dietą, która nie różni się jakością od innych, ale jest zgodna z wytycznymi żywieniowymi WHO.

Nie ma ograniczeń w przyjmowaniu posiłków do pokoju. Każdy człowiek ma klucz do swojego pokoju. Nie ma osób pilnujących jedzenia ani niczego innego, a od czasu do czasu można użyć wspólnej kuchni do gotowania lub pieczenia czegoś innego niż menu obozu.

Ale najważniejszą różnicą między oboma obozami jest szacunek i troska okazywana gościom przez administrację obozu. Podczas gdy obóz w Jodogne jest prowadzony przez bardzo doświadczonych ludzi, obóz w Leopoldsburgu był formalnie prowadzony przez Flamandzki Czerwony Krzyż, ale był mieszanką biznesową Algeco, Sodexo i innych firm. Główną troską nie było dobre samopoczucie mieszkańców, ale maksymalizacja zysków. Większa ilość marnotrawionej żywności oznaczała lepszą paszę dla niektórych gospodarstw trzody chlewnej. Zawsze mówiło się o korupcji, a w niektórych przypadkach Czerwony Krzyż starał się ocalić twarz i przemieszał kierownictwo. Ale sprawy toczyły się dość otwarcie. Dlaczego warto przyjąć prezent w postaci darmowego sprzętu fitness z lokalnej siłowni, która została zamknięta, skoro można wydać 20.000 euro na zestaw narzędzi do ćwiczeń na świeżym powietrzu, odlanych w betonie, w obozie, który zostanie zamknięty za 6 miesięcy?

Nie ma sensu wymieniać tutaj więcej takich przykładów, nawet jeśli istnieje wiele innych obrzydliwych praktyk, od prostytucji po nadużycia, które zasługują na pełne dochodzenie.

Wracając do głównego argumentu, skrajne różnice w traktowaniu w tak gościnnym kraju, jakim jest Belgia, mogą być wyraźnym sygnałem, że system został złamany, a podejście Komisji Europejskiej jest skazane na niepowodzenie w taki sam sposób, w jaki zawiódł traktat dubliński, kiedy był najbardziej potrzebny.

Nie można standaryzować życzliwości, można jedynie karać nadużycia. Ludzkie traktowanie” jest równie humanitarne, jak moralna intuicja osób odpowiedzialnych, takich jak Czerwony Krzyż, który okazuje się chętny, jeśli chodzi o jego podstawową funkcję, nie tylko w Belgii, ale wszędzie, a rząd powinien rozważyć znalezienie innego sposobu na pomoc bezbronnym.

Nadzieja, że dyrektywa sprawi, że ludzie w całej Europie będą działać jak najlepiej w stosunku do osób ubiegających się o azyl, jest naiwna i samozagrażająca.

Ale obserwując obecną sytuację, można zrozumieć, że traktat, który reguluje sprawiedliwe traktowanie uchodźców, już obowiązuje i nazywa się Konwencją Praw Człowieka.

Niezależnie od podstawy i prawdziwości roszczenia danej osoby do ochrony międzynarodowej, jest ona nadal osobą, istotą ludzką i musi być traktowana jako taka.

Nawet jeśli Unia Europejska udaje, że w pełni przestrzega EHRC, to rzeczywistość, jeśli jest zupełnie inna. Ogólnie rzecz biorąc, osoby ubiegające się o azyl są traktowane w najlepszy możliwy sposób ze szkodą, a w gorszym – nadużyciami. Nadużywanie przepisów imigracyjnych przez organy egzekwujące jest tolerowane na korzyść decyzji politycznych i w bezpośrednim naruszeniu międzynarodowych konwencji.

Na przykład, podczas ostatniego napływu uchodźców i załamania się traktatu dublińskiego, sądy europejskie, nie chcąc ustanawiać precedensów sądowych, celowo opóźniały decyzje, tak aby sprawy azylowe mogły trwać dłużej niż 6 miesięcy, umożliwiając uchodźcom ponowne ubieganie się o azyl w drugim kraju europejskim. Gdyby sąd belgijski mógł orzec przeciwko Szwecji lub Niemcom za łamanie praw człowieka w stosunku do uchodźców, upadłby cały system UE. Dlaczego więc nie zrobić dobrego i nie przymknąć na to oko i ucho głuche?

Ten rodzaj sprawiedliwości nie może trwać, ponieważ sprawiedliwość nie może opierać się na dobrej woli. Zatem zamiast próbować zharmonizować system azylowy, co już nie powiodło się w przypadku traktatu dublińskiego, łatwiej i ostrożniej byłoby Komisji skupić się na ochronie praw człowieka osób ubiegających się o azyl. Jeżeli Unia Europejska tak uczyni, wszystko naturalnie się ułoży, bez potrzeby przyjmowania innych dyrektyw.

Dritan Kiçi
Dritan Kiçi is an Albanian journalist and human rights activist.
https://dritankici.com/

One Reply to “Dlaczego nadal nie ma wspólnego europejskiego systemu azylowego

  1. Cruelty is a transferable trait. In time of crisis even good people get used to bad things. Interesting approach and suggestions.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *